Hazard

    Polecamy: , ,

    hazard470Hazard czasem rozbija zgodne dotychczas rodziny. Coraz częściej żony nałogowych hazardzistów mówią stop i występują o rozwody. Nie mogą dłużej tolerować przegrywania wspólnych pieniędzy i płacenia długów męża. To zrozumiałe, że obawiają się o to, by stan uzależnienia nie stał się jeszcze bardziej zaawansowany i nie doprowadził do tragedii. Uzależnienie od hazardu zbiera bowiem żniwo, a młodzi ludzie, którzy nie potrafią poradzić sobie z niepowodzeniami, ze spłatą zaciągniętych długów i z nękającymi ich wierzycielami popadają w obłęd lub depresję. Od niedawna, zaślepieni hazardem mogą skorzystać z pomocy specjalistów, którzy proponują im szereg najnowszych terapii. Z zaślepienia hazardem można się wyleczyć. Wystarczy tylko chcieć. Bo bez uświadomienia sobie potrzeby leczenia nie można liczyć na powodzenie.

    Hazard czy rodzina? To pytanie powinno zadać się każdemu hazardziście. Może gdyby żony w odpowiednim momencie zagroziły uzależnionemu od hazardu mężowi rozwodem, to człowiek ocknąłby się i przestał grać. Bo specyfika uzależnienia od hazardu jest taka, że raczej nie udaje się nałogowcowi pogodzić gry z troską o najbliższych. Wręcz przeciwnie. Rodziny są zaniedbywane przez hazardzistę na kilku płaszczyznach. Po pierwsze – traci on zainteresowanie problemami swoich najbliższych. Po drugie – zaniedbuje ich, przegrywając pieniądze na życie. Po trzecie – traci z nimi prawie zupełnie kontakt, bo zatraca się w grze i swoich kalkulacjach jak wygrać, a ponadto, brakuje mu czasu na rozmowę z kimkolwiek, bo musi grać. Dlatego zwykle rodzina przegrywa z hazardem. Bo on nie krzyczy, nie wymaga i nie straszy, tak jak żona.

    hazard_640x300W Internecie pojawia się od kilku lat coraz więcej serwisów do gier hazardowych. Są internetowe kasyna, bukmacherzy w sieci, a także loterie, gry liczbowe i inne tego rozrywki do tracenia pieniędzy. Hazard opanował Internet. Obok płatnych kasyn i innych serwisów gdzie gra się na pieniądze, są też strony internetowe, które proponują podobną rozrywkę, ale za darmo. Choć również ciekawe i ekscytujące, gry nie pociągają hazardzistów, którzy twierdzą, że to gierki dla dzieci. Rzeczywiście, o ile w gry na pieniądze mogą grać tylko osoby pełnoletnie, to te inne nie wymagają rejestracji i mogą w nich uczestniczyć również dzieci. Czy to dobrze, że daje się dzieciom taką rozrywkę? Jest wielu przeciwników takich stron, którzy twierdzą, że dla dzieci to wstęp do hazardu, który będą uprawić, gdy dorosną.

    Uzależnienie od hazardu dotyka coraz więcej ludzi. Możliwe jest już jednak leczenie tego typu uzależnienia. Terapie są coraz lepsze, metody coraz skuteczniejsze i zwykle leczenie hazardzisty kończy się powodzeniem. Powstają stowarzyszenia i grupy wsparcia. Znając mentalność Polaków, już niedługo, o ile jeszcze nie istnieją, powstaną pewnie kluby anonimowych hazardzistów na wzór klubów AA. I choć specjaliści bardzo się starają, czasem cudowne terapie, niestety nie działają. Dlaczego? Zasada jest prosta. Żeby leczenie było skuteczne, hazardzista musi sam przestać grać i mieć tego świadomość. Terapia na siłę nic nie da. Będzie tak, jak w przypadku przymusowego leczenia alkoholików. Każdy doprowadzony siłą na odwyk, wcześniej czy późnej znów zacznie pić. Tylko ci, którzy sami postanowią o rzuceniu picia są w stanie wytrzymać bez alkoholu.

    Hazard, gdy wymyka się spod kontroli, bardzo zmienia człowieka. Uzależniający się od hazardu człowiek staje się obcy dla rodziny, przestają interesować go problemy bliskich i to, co dzieje się wokół niego. Interesuje go tylko to, jakie są wyniki losowań, jaka drużyna wygrała mecz i skąd ma wziąć pieniądze na następne gry, zakłady czy kupony. Czasem, naciskani przez rodzinę ludzie próbują tłumaczyć, że nic się nie dzieje i że nie ma żadnego zagrożenia. Jednak już wtedy widać, że mówiąc to, myśli tylko o grze. Stopniowo przestaje być sobą, zaczyna żyć we własny m świecie, zaniedbuje całkowicie rodzinę i bliskich. Tak właśnie niewinna, sporadyczna rozrywka staje się niebezpiecznym nałogiem. Gdy w porę z nim nie zerwie, lub nie podejmie odpowiedniej terapii, skutki mogą być zgubne. Zarówno dla samego hazardzisty jak i jego rodziny.

    hazard5Hazard wciąga coraz więcej ludzi. I nie tylko bogatych, których stać na wizyty w drogich kasynach. Uzależniają się coraz częściej biedniejsi ludzie, którzy grają w totolotka lub na barowych automatach. Zaczyna się zwykle od tego, że znajomy chwali się wygraną. Nawet jeśli jest ona niewielka, to i tak rodzi w człowieku nadzieję, że i jemu może się udać. Wtedy sobie kalkuluje, że jeśli nawet tylko dziesięć złotych dziennie udałoby mu się wygrać, to i tak będzie kilkaset złotych miesięcznie. Gdyby tę kwotę udało więc podwoić czy potroić, to byłoby jeszcze więcej. Tak rodzi się w głowie chęć zagrania. Pierwszy raz, jaki by nie był, zawsze zachęci gracza do spróbowania raz jeszcze. Bo gdy wygra, będzie się cieszył i zagra licząc na kolejny sukces. Gdy natomiast przegra, pomyśli, że skoro raz się nie udało, to za drugim razem na pewno wygra.

    Hazard, z pozoru niegroźna rozrywka, może zabrać nam przyjaciela, a nawet i członka rodziny – męża, ojca, brata lub syna. Każdy może się przecież uzależnić od hazardu. I jeśli machina hazardowa zostanie uruchomiona, a trafi na podatny grunt, to człowiek może wsiąknąć w hazard na dobre. I nie pomogą prośby, groźby i płacz. Uzależniony człowiek może już nigdy nie wrócić do normalności, popaść w obłęd a nawet popełnić samobójstwo. Niektórzy ludzie są bardzo słabi, brakuje im silnej woli by rzucić nałóg. Tak jak trudno rzucić alkohol, papierosy i narkotyki, tak samo trudno jest zrezygnować z gry, przestać zakreślać kupony i chodzić do kasyna. Dlatego w Polsce są grupy postulujące o zakazanie hazardu, a byli hazardziści zakładają stowarzyszenia i grupy wsparcia dla walczących z hazardem i dla rodzin uzależnionych.

    Uzależnienie od hazardu na pierwszy rzut oka zdaje się być mniej szkodliwe niż na przykład papierosy, alkohol czy narkotyki. Jednak to tylko pozory. Owszem, ten nałóg nie niszczy zdrowia fizycznego, nie powoduje raka ani HIV. Jednak podobnie jak inne nałogi, może prowadzić nawet do śmierci uzależnionego. Bowiem zwykle, w przypadku każdego ze zdesperowanych graczy, droga do grobu jest taka sama. Najpierw gra się sporadycznie, za niewielkie kwoty, potem coraz częściej, coraz więcej wydając na grę. Następnie nadchodzi etap, gdy gracz zaczyna wydawać na grę pieniądze przeznaczone na rachunki, a potem na jedzenie. W kolejnym etapie zaczyna pożyczać pieniądze i zaciągać kredyty. Nadchodzi jednak moment, gdy już nikt nie chce pożyczyć, a nie ma z czego spłacać wcześniejszych kredytów i żyć. Banki ślą upomnienia, wierzyciele pukają do drzwi i nie ma za co grać. I w końcu przychodzi depresja i samobójstwo. Tak właśnie kończą niektórzy nałogowi hazardziści.

    424608_68028338_152922lLudzie grali, grają i będą grać. Będą uprawiać hazard, czy się to komuś podoba czy nie. Nawet jeśli prawo zabraniałoby, nawet gdyby istniały zakazy państwowe, to i tak istniałby hazard podziemny. I pewnie tym bardziej dla graczy byłby emocjonujący. Psycholodzy biją na alarm, że hazard staje się już bardzo powszechnym uzależnieniem. Bywają też przypadki rozwodów żon z mężami hazardzistami, a rozdzielność majątkowa w takich przypadkach to już norma. Psychiatrzy i psychoterapeuci opracowują coraz to nowe metody terapii, nawet bioenergoterapeuci próbują zniechęcać swoimi metodami do uprawiania hazardu. Powstają też zniechęcające do hazardu spoty i akcje propagandowe. Tworzą się stowarzyszenia dla nałogowców i grupy wsparcia dla rodzin hazardzistów. Jednak czy te działania wpłyną na zmniejszenie uzależnionych od hazardu osób? Nie wiadomo, czasem może to odnieść odwrotny skutek.

    Wielu ludzi gra w Lotto i inne gry liczbowe. Są wśród Polaków również zwolennicy gier w kasynach, a także obstawiających w zakładach wzajemnych. Przeważnie motywacją do rozpoczęcia gry jest chęć wygrania fortuny, a przynajmniej uzyskania dodatkowych dochodów. Zwykle jednak nie kończy się wielką wygraną tylko klapą i długami, a po wymarzonym bogactwie nie ma śladu. O tym, ile ludzie tracą na hazardzie pieniędzy, świadczą dochody bukmacherów, właścicieli kasyn i totalizatora. Najbardziej widoczne jest to właśnie w przypadku spółki Totalizator Sportowy. Wszyscy doskonale wiemy, ile wynoszą wygrane, a wygrana pierwszego stopnie nigdy nie jest niższa od dwóch milionów złotych. A przecież totalizator na wygrane przeznacza tylko połowę wpłaconych przez graczy stawek. Wiadomo więc, że grający w Lotto wydają na kupony grube miliony kilka razy w tygodniu.